sobota, 22 marca 2014

Rozdział pierwszy.

Około 20 usłyszałam dzwonek do drzwi. Naciągnęłam rękawy bluzy na ręce by zakryć wszystkie blizny i podchodząc do drzwi otwieram je.
-Masz zamiar iść na imprezę w dresach?- zapytała Emily, wysoka szczupła blondynka ubrana w skąpą czarną sukienkę.
-Ja nigdzie nie idę.- mówię i zostawiając otwarte drzwi wracam do salonu.
-Lilly proszę! jest piątek wieczorem! Chodźmy się pobawić. Jak nie będzie Ci się podobał to wyjdziemy ok?- uśmiechnęła się siadając obok mnie.
Nienawidzę takich imprez! Tłumy schlanych ludzi. Nie, nie i jeszcze raz nie. Dziękuje, wolę zostać w domu.
-Proszę Cię, Em. nie mam ochoty na żadne wyjścia. Chce zostać w domu. Odpocząć, a nie łazić po jakiś klubach..

***
Cholera jasna, kurwa mać! Posiedzę tu godzinę i wracam do domu!
-Uśmiechnij się! wyglądasz jakbyś szła na jakiś pogrzeb, a nie na imprezę.- zaśmiała się szturchając mnie lekko.
Już otworzyłam usta aby coś powiedzieć, ale mi na to nie pozwoliła.
-Chodź, tak są moi znajomi. Musisz ich poznać.- krzyknęła, choć i tak ledwo ją słyszałam. Co prawda niezbyt zadowolona, ale poszłam za nią. Na skórzanej kanapie w rogu klubu siedziało 3 chłopaków, blondyn, mulat z czarnymi włosami postawionymi na żel, który aktualnie zajęty był flirtowaniem z jakąś blondynką i brunet o kręconych włosach lekko zaczesanych do tyłu.
Emily przedstawiła mnie wszystkim jak i mi przedstawiła ich i po chwili siedziałam obok Emily i Harry'ego na kapię.
-Zatańczysz?- usłyszałam lekko zachrypnięty głos z prawej strony i właśnie w tamtym kierunku odwróciłam głowę by zobaczyć uśmiechniętego Harry'ego.
-Nie wiem czy to dobry pomysł. Nie jestem najlepszą tancerką.- skrzywiłam się lekko, na co chłopak tylko się zaśmiał i pociągnął mnie za rękę na środek parkietu.
Na moje nie szczęście gdy tylko dotarliśmy na parkiet DJ puścił jakąś wolną piosenkę.. umm.. niezręcznie? Nie lubię tańczyć, a tym bardziej przy takich wolnych piosenkach z nowo poznanym chłopakiem.. Tak wiem, jestem dziwna.. delikatnie mówiąc.
Chłopak popatrzył na mnie chwilę, przysunął się bliżej i ułożył swoje ręce na moich biodrach, popatrzyłam na niego chwilę i położyłam dłonie na jego ramionach. Miał piękne oczy, wcześniej nie zwracałam na to uwagi, ale na prawdę były cudowne, aczkolwiek miałam wrażenie że kryją jakąś tajemnice...
Gdy piosenka się skończyła chciałam się od niego odsunąć, ale ten wręcz przeciwnie. Przyciągnął mnie bliżej siebie i nachylił się nade mną..
-Oszukałaś mnie. Umiesz tańczyć.- szepną i nie wiem czy specjalnie, czy też przypadkiem musnął delikatnie ustami płatek mojego ucha, odsunął się z uśmiechem, dzięki czemu mogłam zobaczyć dwa małe dołeczki w jego policzkach..
Większość czasu w klubie spędziłam z Harry'm. Jestem naprawdę miły, można powiedzieć że go polubiłam. Po prawię trzech godzinach poinformowałam wszystkich, że jestem zmęczona i wracam do domu. pożegnałam się i wyszłam.
Może i to niezbyt bezpieczne, ale zdecydowałam się że się przejdę.. przeszłam przez ulicę i skierowałam się w stronę mieszkania. Przeszłam może 200 metrów gdy ktoś złapał mnie za rękę i pociągnął w ślepą uliczkę i przycisnął mnie do ściany.
-Puść mnie!
-To niebezpieczne żeby taka ładna dziewczyna chodziła sama po mieście o tej porze.- powiedział jakiś facet, a nie przeszedł dreszcz. Lilly uciekaj! Krzyczała moja podświadomość.
-Powiedziałam puść mnie!- krzyknęłam.
-Jeej, spokojnie. Nie tak szybko. Może by tak..- nie dokończył przesuwając rękę po moim udzie coraz wyżej.. w oczach zebrały mi się łzy, które za wszelką cenę chciały wydostać się na zewnątrz. Próbowałam się wyrwać, ale mężczyzna był za silny.
Przejechał dłonią nieco niżej do zapięcia od moich spodni.
-Nie!- krzyknęłam, próbując się wyrwał.- Zastaw mnie! Puszczaj!- krzyczałam, a z moich oczy lały się łzy, napastnik nie reagował.. zaczął całować mnie po szyi zjeżdżając coraz niżej.
-Błagam nie.- pisnęłam po raz kolejny próbując go odepchnąć i uciec jak najdalej.
-Zostaw ją!!- usłyszałam po chwili lekko zachrypnięty głos.
Wybawienie?!

niedziela, 16 marca 2014

Wstęp.

Życie to pasmo pomyłek, błędów i nietrafnie podjętych decyzji.. wiem coś o tym, bo wiecie, tak się składa że moje życie jest tą pieprzoną pomyłką, nie fortunnie podjętą decyzją, za lekko przyciśniętą żyletką do nadgarstka. Tak, mam problemy. Tak miałam kilka nieudanych niestety prób samobójczych. I jeszcze raz tak,-żałuje że nie udało mi się skończyć tej pomyłki jaką jest moje życie.
Mam na imię Lilly i mam 20lat. Jak zapewne domyślacie się po wstępie mam sporo problemów z samą sobą. Mam jedną przyjaciółkę, której i tak nie zawsze wszytko mówię.
Moi rodzice zginęli w wypadku samochodowych, a rodzeństwa nie miałam więc zostałam sama. Mieszkam w dwupoziomowym mieszkaniu które odziedziczyłam w spadku po rodzicach. Pracuje w niewielkiej kawiarni oddaloną zaledwie przecznice od apartamentu, w którym mieszkam.
Nie mam pojęcia co mogłabym wam jeszcze o sobie powiedzieć. Moje życie jest nudne, smutne, przytłaczające, a niekiedy i przerażające.
Rzadko wychodzę na jakiekolwiek imprezy, chyba że wyciągnie mnie na nie przyjaciółka.. praktycznie nie poznaje nowych ludzi, nie lubię nawiązywać nowych znajomości. A moim jedynym marzeniem jest zniknąć. Zasnąć i już więcej się nie obudzić. Cokolwiek.
     Nie liczę na pomoc, nie chce jej. Nie chce żeby ktoś mnie ratował, a tym bardziej żeby się mną przejmował i martwił się o mnie. Jeżeli to w ogóle możliwe..

_____________________________________________
   Jeśli przeczytałaś/eś, proszę. zostaw po sobie jakikolwiek komentarz, to dla mnie na prawdę ważne i bardzo motywujące. :) xx ♥